tekst: Natalia Brola, psycholog dziecięcy , terapeuta TSR, interwent kryzysowy DiM
Kiedy jesteśmy mali, często marzymy o tym, aby jak najszybciej dorosnąć i wyrwać się w przyszłość. Nasze marzenia są ogromne – niektórzy z nas twierdzą, że będą spacerować po Księżycu lub latać na jednorożcu, inni bardziej przyziemnie mówią o posiadaniu domu z ogródkiem czy hodowli alpak. W tak młodym wieku, nie wiedząc, co przyniesie przyszłość, potrafimy pięknie wyobrażać sobie nasze możliwości i wysyłać do przyszłych wersji siebie mnóstwo miłości. Zakochujemy się w dorosłym, którym pragniemy się stać.
Potem, kiedy „jesteśmy już duzi” i mimo że na podwórku nie ma jednorożca, osiągamy swoje sukcesy, pokonujemy kolejne etapy życiowego planu i pewnie nie raz jesteśmy z siebie dumni. Nie myślimy jednak o tym, że to małe dziecko miało w tym swój udział. Chociaż dzisiaj potrafię więcej i chciałabym wiedzieć to wszystko wcześniej, tak nie było. Dzieci mają swoje mechanizmy, które w dorosłym życiu przestają działać, ale trzeba przyznać, że to dzięki nim jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Kiedy jesteśmy mali, działamy w trybie przetrwania i wybieramy drogę, która wydaje się bezpieczna.
Wyrażenie „kochaj swoje wewnętrzne dziecko” jest metaforą, która sprowadza się do cofnięcia się do sposobów, z jakich korzystaliśmy w młodym wieku, i sprawdzenia, czy jako dorośli je powielamy. Spotkanie ze sobą jako dzieckiem pomaga nam zrozumieć, dlaczego tak działam dzisiaj. Pełnią procesu jest rozmowa z tym maluchem: „Okej, ty robiłeś tak, ale ja jestem już dorosły i to nie działa, wypróbuję coś innego.”
Pomaga nam również zrozumieć nasze reakcje. Na przykład, dlaczego niektóre sytuacje nas zawstydzają? Czy może jest tak, że nie mówimy innym o naszych sukcesach w pracy, ponieważ w dzieciństwie nauczyliśmy się, że nie wolno się przechwalać? Może umiejętność powstrzymania płaczu w trudnej sytuacji oznaczała, że sobie poradziliśmy. Dziś pragniemy inaczej.
Patrząc na to, jak mogę zmierzyć się z tym dzisiaj i działać poza schematami dzieciństwa, może wydawać się, że dziecko postępowało w ten sposób, bo było łatwiej. Pamiętajmy jednak, że zrobiło wszystko, co w jego mocy. Wierzyło również, że w przyszłości będzie mogło korzystać ze wszystkich swoich możliwości, że może dużo.
Tak jak dziecko wysyła dorosłemu miłość w przyszłość, tak i my powinniśmy kochać nasze wewnętrzne dziecko. Bo mały Ja przetrwał, jak tylko potrafił, i zaprowadził mnie aż do dorosłości.
